Ta strona używa plików cookie w celach statystycznych oraz opcjonalnie do wyświetlania spersonalizowanych reklam. Kliknij zielony przycisk aby zamknąć ten komunikat:

Internetowa ortografia

Poduszki wyszczeliwójonce w łikent – czyli jak się mówi, tak się pisze

Piszę poprawnie po polskuOd kilkunastu lat obserwuję szalenie niepokojący trend w polskim piśmiennictwie – w tempie galopującego młodego rumaka na Wielkiej Pardubickiej zanika w Polsce umiejętność poprawnego pisania. Rażące błędy zaczynają zalewać nie tylko prywatną korespondencję, ale i pisma – nazwijmy to – w jakimś stopniu urzędowe (CV, podania, itp.).

Początkowo sądziłem, że moje obserwacje wynikają tylko z upowszechnienia się możliwości publicznego wypowiadania się dzięki dostępowi do Internetu.

Przed rokiem 2000 do poczytania mieliśmy tylko książki, gazety, pisma urzędowe i od czasu do czasu listy i pocztówki od znajomych. Po roku 2000 nastąpił gwałtowny rozwój Internetu w Polsce, który pozwolił na zaistnienie w sieci niemalże każdemu.  Powstały oceany amatorskich portali, blogów i for, popłynęły do tego oceanu rzeki postów i komentarzy. I w tej powodzi piśmiennictwa ze świeczką można szukać bezbłędnie napisanych pod kątem ortografii wypowiedzi. Coraz rzadziej spotyka się posty i komentarze zawierające jakiekolwiek znaki interpunkcyjne, wielkie i małe litery pisane we właściwych miejscach, zaś używanie polskich znaków diakrytycznych (czyli liter z ogonkami) najwyraźniej od kilku lat jest już passé.

 

Biłem się z myślami wielokrotnie – czy to kwestia wypłynięcia na światło dzienne dużej ilości błędów, czy może jednak sztuka poprawnego pisania po polsku zanika?
Poczyniwszy wiele obserwacji i rozważań przychylam się do drugiej tezy. My, Polacy, tracimy poprawność językową! Trend ten jest o tyle niebezpieczny, że potrafi być zaraźliwy. Człowiek poddany długotrwałej ekspozycji na błędy ortograficzne zaczyna je sobie przyswajać, oswaja się z nimi wizualnie i z czasem sam staje się „niepoprawny” poszerzając swoją osobą grono - nie zawaham się użyć tego określenia - wtórnych analfabetów (choć może nie w aż takim stopniu, jak jego „nauczyciele”). Zjawisko to i mnie samemu zaczyna dawać się we znaki – od czasu do czasu, ale coraz częściej, z przerażeniem odkrywam, że sam zaczynam pisać nie do końca poprawnie…

Myślę, że wynika to przede wszystkim z upowszechnienia się dostępu do Internetu, gdzie każdy może pisać co i jak chce. W wyniku wychodzenia z powszechnego użytku książek i czasopism, stopniowo zaczynamy zapominać poprawnej pisowni. Niedawno jeden ze współpracowników podjął ze mną polemikę na temat tego zagadnienia. Kolega ów najwyraźniej cierpi na dysortografię, bowiem pomimo silnej miłości do literatury, zwłaszcza klasycznej, popełnia błędy wszędzie, gdzie to tylko możliwe – a nieraz zaskakuje mnie pisząc błędnie coś, czego w moim mniemaniu błędnie napisać się nie da...
Współpracownik podczas rozmowy o ortografii podniósł postulat, iż pisownia polska winna być zunifikowana w ten sposób, że zniknąć powinno rozróżnienie ż-rz, ó-u, ch-h, itp. Argument: skoro litery te wymawia się tak samo, to i pisać trzeba tak samo. Wtedy zniknie problem błędów ortograficznych.

Argument może i dobry, ale co stanie się po takiej unifikacji? Moim zdaniem bardzo zubożymy język polski, powstanie wiele nowych identycznie wyglądających słów o różnorakim znaczeniu, możliwym do rozróżnienia wyłącznie kontekstowo, ale przede wszystkim odetniemy się od tradycji i historii zaprzepaszczając osiągnięcia ewolucji języka i zdolność badania pochodzenia i związków słów - w efekcie zostanie nam sztuczny, nijaki, martwy twór komunikacyjny, coś na kształt języka esperanto, który traktować możemy jako ciekawą inicjatywę, ale pozbawioną przeszłości, przyszłości i życia.

Obecnie szacuję, że pomiędzy 90 a 95% Polaków nie jest już w stanie poprawnie napisać jednego, średnio złożonego zdania. W rezultacie zaczynają pojawiać się problemy ze zrozumieniem wypowiedzi.

Kilka autentycznych przykładów zebranych przeze mnie w Internecie na przestrzeni ostatnich 10 lat:

  • „trzeba płacić za wyprupowanie produktu” – komentarz do artykułu na www.chip.pl. Ja polecam wypróbowanie słownika ortograficznego.
  • zpszedai mi ruszczke – prośba gracza poznanego w internetowej grze Tibia, kilka chwil minęło zanim zorientowałem się, że pisze do mnie po polsku
  • „Telefon prezętóje sie poprostu swietnie jest wspanialy.” – komentarz do recenzji aparatu telefonicznego. Szkoda, że tego samego nie można powiedzieć o komentarzu – chyba, że ironicznie.
  • „Należy przeprowadzić 100 ankiet za pomoca urzadzeina PocketPC. Firma zapewnia szkolenie związane z użytkowaniem urządzenia i sposobem przperowadzania ankiet.” – ogłoszenie z portalu infopraca.pl. Chyba nie chciałbym tam pracować… Za duży pośpiech, nawet w pisaniu ogłoszenia.
  • „Zapraszam do ogladniecia auta i jazde prubną.” – ogłoszenie ze strony otomoto.pl. Miejmy nadzieję, że auto było w lepszym stanie, niż pisownia ogłoszeniodawcy.
  • „Sprzedam Vw Passat 1999rok 1.9 tdi 115Ps uszkodzony przud poduszki nie wyszczelily podlurznice całe wiecej pod num787******” – ogłoszenie ze strony otomoto.pl. Kolejny przypadek, gdzie kilka chwil trwały próby zrozumienia co autor miał na myśli.
  • „AUTO JERZDĄCE !!!!!!!!!!!!!!!! PODUSZKI POWIETRZNE CAŁE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!” – ogłoszenie ze strony otomoto.pl. Ciekawe, że poduszki powietrzne całe, a auto jednak „jerzdące”…
  • czesici moge wstąpici do waszego sojuszu plis” – wiadomość od gracza w Ikariam.pl. Zwykle tak wyglądające podanie automatycznie odrzucam i ewentualnie przesyłam prośbę napisanie go jeszcze raz, ale po polsku.
  • „proszę o pszyjęcje do sojuszu barszo proszę bo kolega niewierzy rze ktoś mie przyjmie.” – wiadomość od gracza w Ikariam.pl.
  • „MASZ PODEJRZENIA ZE ZDRADZA CIĘ TWUI PARTNER , ŻONA ,MĄŻ ,CHŁOPAK ,DZIEWCZYNA ,JESLI HCESZ JA TO SPRAWDZE I DOSTARCZE CI DOWODY 100%DYSKRECIJ .CENA DO UZGODNIENIA” – ogłoszenie ze strony www.walcz.ogloszenia-info.pl. Jeżeli dostanę tyle procent rabatu, ile jest tu błędów – czemu nie? W rabat wliczyć należy wszystkie brakujące i źle postawione znaki interpunkcyjne oraz znaki diakrytycznie.
  • „w firmie dobrze kasa jest i w domu na likent tesz sie jest” – fragment dyskusji o jednej z firm spedycyjnych na stronie etransport.pl.
  • Telewizyjna wpadka
    - nawet TVP nie jest w stanie oprzeć się zjawisku naporu błędów i musi trafić na pręgierz... TVP1, 16 ‎października ‎2011, ‏‎19:34:12, pora największej oglądalności!
  • Telewizyjna wpadka
    - to już jest - pozwolę sobie powiedzieć wprost - skandal!
    Przegapiłem wydanie na żywo, więc obejrzałem sobie później on-line. I trafiłem na kolejny dowód siły zjawiska...

Powyższe przykłady nie mają na celu naśmiewania się autorów, lecz wskazanie ogromu problemu.
Nawet Telewizja Polska, ostoja kultury, z misją, nie jest w stanie oprzeć się pladze błędów.


W moim mniemaniu jedynym sposobem walki ze zjawiskiem zanikającej umiejętności pisania po polsku jest narzucenie rygoru poprawności w Internecie, o który dbaliby administratorzy czy moderatorzy stron.
Oczywiście wymaga to ogromu pracy, ręcznego poprawiania prawie wszystkich komentarzy i postów, ale tylko tak zapobiegniemy temu, co w chwili obecnej wydaje się nieuniknione. Nie łudźmy się, że uda się nam reanimować czytanie książek w Polsce i podniesienie przez to poziomu pisowni. Za to jest możliwość wprowadzenia literaturowej poprawności do Internetu – tam, gdzie każdy z nas niemal codziennie zagląda, coś czyta i wizualnie przyswaja tamże dominującą pisownię…


 

© www.mielecin.pl, 2010-2012