Ta strona używa plików cookie w celach statystycznych oraz opcjonalnie do wyświetlania spersonalizowanych reklam. Kliknij zielony przycisk aby zamknąć ten komunikat:

POLBANK & T-MOBILE, czyli dowód na to, że 1+1=0

POLBANK & T-MOBILE, czyli dowód na to, że 1+1=0

 

Karta kredytowa PolbankEFG & T-MobileKilka tygodni temu z tradycyjnej drzemki po powrocie z pracy wyrwał mnie świdrujący mózg sygnał dzwoniącej komórki.
"O nie!" - myślę sobie półprzytomny - "@$#@@$%
[tutaj pada seria przekleństw, których z oczywistych powodów nie przytoczę]
... chyba zaraz %$#%$ ten %^$^%$ telefon!!!"

Unoszę się energicznie mając już poziom ciśnienia krwi i jej zawartości w adrenalinie odpowiednio wysoko ustawione, rzucam spojrzenie na wyświetlacz, aby dowiedzieć się pierwszy kto za długo już nie pożyje... No i się nie dowiedziałem od razu, bo numer był zastrzeżony. Mimo wszystko chcąc wiedzieć któż to ukrywa się po drugiej stronie nadajnika postanowiłem odebrać.

I nic. Cisza. Po chwili włączył się automat i seksownie komputerowym głosem zamruczał do ucha wyznanie o treści mniej więcej: "prosimy się nie rozłączać i poczekać na rozmowę z konsultantem". Hmmm, z konsultantem to - szczerze mówiąc - nie miałem ochoty rozmawiać. Z konsultantką - czemu nie? Nim jednak zdążyłem się namyślić odezwała się konsultantka. Na szczęście. Później okazało się, że jednak na nieszczęście. Ale nie uprzedzajmy faktów.

 

 

Sprawianie przyjemności konsultantce, czyli jednak ciekawa oferta

Pani konsultantka - zgodnie ze sztuką - ochoczo przedstawiła się, podała nazwy firm, które reprezentuje i zapytała czy poświęcę chwilę na rozmowę z nią. Czemu nie? Może pani jest tak samo samotna, jak ja? Zgodziłem się.

Zaczęło się standardowo - dla mnie, jako wieloletniego, zaufanego, wiarygodnego i w ogóle w każdym calu super klienta sieci T-Mobile (wcześniej Era) przygotowano unikalną i niesamowicie atrakcyjną ofertę we współpracy z... i tutaj przerwałem robienie pani przyjemności swoim słuchaniem, choć wiem, że pewnych rzeczy przerywać nie wolno gdy kobieta prosi...

Przerwałem, bo nie byłem do końca przekonany, że jestem aż tak atrakcyjnym klientem, by ktoś mi miał coś dać ot tak sobie, w nagrodę za samo to, że jestem. Nie potrzebowałem kolejnego aparatu telefonicznego, wyższego abonamentu, wymyślnych pakietów usług ani niczego innego, czego nie miałbym do tej pory - wobec czego zacząłem uświadamianie pani na ten temat.

Jednakże pani nie dawała za wygraną - była strasznie napalona na rozmowę, więc w końcu jej uległem i postanowiłem wysłuchać informacji o super ofercie tylko po to, aby pani zrobić przyjemność i - być może - pozwolić jej zarobić kilka nędznych groszy na kawałek suchego chleba. Albo na guziki do jakiegoś ciuszka.

W trakcie trwania aktu uprzejmego wysłuchiwania dowiedziałem się, że Polbank EFG wyemitował we współpracy z ówczesną Erą kartę kredytową, w przypadku operacji którą 1% wraca niejako do właściciela karty, pierwszy rok jej użytkowania jest bezpłatny, podobnie jak i towarzyszącej jej karty PayPass. Nie ma nawet obowiązkowych ubezpieczeń płaconych przez posiadacza na wypadek śmierci, utraty pracy i takich tam szczególików, z których i tak w razie czego nie można skorzystać.

Ponieważ od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem kupna taniego skutera, a nie dysponuję żadną gotówką ani oszczędnościami (w końcu jestem przeciętnym Kowalskim we współczesnej Polsce pracującym de facto na poły charytatywnie otrzymując tylko drobne kieszonkowe koło 10. każdego miesiąca - za niskie, by żyć, za wysokie, by umrzeć), szybko podjąłem decyzję, że biorę tę kartę - akurat limit wystarczy na realizację pomysłu zakupu.
Rozwiązanie to wydaje mi się lepsze od zwykłego kredytu gotówkowego - zadłużenie na karcie spłacać oczywiście trzeba, ale nie trzeba wypruwać sobie żył na regularne spłacanie rat w określonej wysokości, wystarczy przelewać co miesiąc tyle, na ile człowieka stać, tyle, że nie mniej, niż 30 zł. Spoko. Biorę.

Wszystkie wstępne formalności zostały załatwione w czasie rozmowy trwającej 21 min 35 sekund. Wygląda na to, że poświęciłem niejedną chwilę na wysłuchanie pani konsultantki, ale co tam - niech będzie moja strata ;-)

 

Wszystko doskonale, czyli świetne beznadziei początki

Po kilku dniach przyjechał kurier - akurat byłem w pracy, więc tamże podjechał. Złożyłem kilka podpisów pod umowami, wróciłem do pracy. Parę dni później przychodzi pocztą przesyłka z kartą PayPass. Bodajże nazajutrz przyszedł PIN do karty, a trzeciego dnia sama karta. Wszystko oznaczone logo Ery. Doszedłem do wniosku, że super klient dzięki tej super ofercie sprząta starocie w magazynach banku, bo to takie nie ekologiczne wyrzucać do śmieci kawałki zdezaktualizowanych z powodu obrazka plastików.

Mając kartę w reku dzwonię pod podany numer celem jej aktywacji, i przy okazji PayPassu. Po załatwieniu formalności odczekałem kilka dni aż system bankowy rozpropaguje moją aktywację, nie chciałem niespodzianek w postaci odrzucania transakcji przez First Data (dawniej Polcard), bo w ich systemie brak będzie danych na temat mojej karty. No i któregoś pięknego niedzielnego wieczora, a dokładniej 31. lipca 2011, znalazłem ciekawą ofertę na komputer na jednym z wiodących portali aukcyjnych. Miał być skuter, będzie komputer - w każdym razie zawsze jakiś "uter", a ten pierwszy zakupiłem płacąc po prostu przelewem z konta bankowego.

Transakcja została przeprowadzona w użyciem opcji "Płacę z jednym z wiodących portali aukcyjnych", opcja: Karta płatnicza. Transakcji takich dokonywałem w swoim skromnym życiu już dziesiątki, więc wiedziałem, że jest to metoda zapłaty szybka, pewna i bezpieczna - komputer przy sprzyjających warunkach pogodowych mógłby dotrzeć do swojego nowego właściciela już we wtorek, czyli za 2 dni.

Płatność została zrealizowana w niedzielę wieczorem, 31. lipca, około godziny 22:09.

Natychmiast otrzymałem 2 SMSy, pierwszy informował o dokonanej transakcji, drugi o możliwości przekształcenia transakcji w "kredyt 0%". Zadowolony z siebie dokończyłem piwo powszednie i poszedłem spać, wszak do pracy o świcie trzeba wstać...

 

Kalendarium wydarzeń, czyli o co chodzi???

W poniedziałek o godz. 13:42 pisze do mnie e-mail Przesympatyczny Sklep Komputerowy, że zamówienie zostało przyjęte do realizacji, a sprzęt zostanie wysłany najszybciej, jak to tylko możliwe. E-mail ten niechcący utwierdził mnie w przekonaniu, że wszystko jest OK, zatem nie pozostało nic innego, jak tylko wyglądać kuriera...

W środę późnym wieczorem, o 23:17, wysyłam do Przesympatycznego Sklepu Komputerowego e-mail z pytaniem o procedury realizacji zamówienia i o orientacyjny czas wysyłki sprzętu. Zaniepokoiłem się brakiem ruchu w interesie przez 3 dni, więc lekko poddenerwowany zagroziłem wycofaniem się z transakcji jeżeli nie otrzymam numeru listu przewozowego do piątku włącznie.

W czwartek rano dzwoni do mnie Przesympatyczny Sklep Komputerowy, zapewne lekko poddenerwowany moją gwałtowną wypowiedzią. Z rozmowy dowiaduję się, że... płatność do tej pory nie pojawiła się na koncie sklepu! Szok... Nie tylko nigdy nie przytrafił mi się taki przypadek, ale nawet nie słyszałem o niczym podobnym. Jak to - płatność kartą dokonana w niedzielę przez 3 dni nie dociera do kontrahenta? Niemożliwe!

Czwartek, godzina 9:32 - dzwonię do Polbank EFG, łączę się z działem obsługi kart kredytowych Polbank - T-Mobile. Dość długo czekałem na połączenie z konsultantem, ok. 3 minut, w końcu jednak się doczekałem. Uprzejma pani po kilku chwilach tłumaczenia na czym polega problem znajduje wiszącą w systemie płatność. Uspokaja, że wszystko jest w porządku, płatność nie jest jeszcze rozliczona, ponieważ rozliczona jeszcze być nie musi - bank ma na to do 5 dni roboczych! Nie wiem jak to skomentować... Który wiek mamy? W jakim kraju żyjemy? Niech Polbank EFG odpowie sobie na te pytania. Sam nie znajduję na to odpowiednich słów...
Dobra, skoro 5 dni, to jutro kontrahent musi dostać pieniążki na konto, innej opcji nie ma, wszak to będzie piąty dzień roboczy.
Po rozmowie z konsultantką banku zadzwoniłem do sklepu i opowiedziałem o niezwykłych zasadach rozliczeń płatności internetowych w Polbanku. Zgodziliśmy się wspólnie, że takie rzeczy do tej pory były tylko w Erze, a teraz...

I tutaj wyjaśnia się znaczenie 1+1=0.
Polbank EFG dopóki nie pocałował się w buzię z Erą, był dobrze działającym bankiem, szeroko reklamowanym, pozytywnie ocenianym.
Era dopóki nie zaczęła robić wała z ludzi kupujących u niej BlueConnect, także cieszyła się pozytywnym wizerunkiem. (Nawiasem mówiąc Era [a dziś T-Mobile] straciła dawno temu mój szacunek, jednakże dla celów rachunkowych w powyższym równaniu dałem jej jedynkę.)

Niestety - różne nieprzyjemne rzeczy dziejące się w Erze są szalenie zaraźliwe, bowiem po zbliżeniu z Polbankiem natychmiast doszło do groźnej infekcji, która sparaliżowała rozliczenia płatności internetowych.

Nie jest to jednostkowy przypadek, stąd pozwoliłem sobie na daleko idące uogólnienie. Dalsza korespondencja z Przesympatycznym Sklepem Komputerowym dostarcza mi dowodów, że takich przypadków było od groma i ciut ciut. Prędzej czy później, po wielu telefonach i interwencjach w banku, w końcu wszystko kończyło się szczęśliwym finałem, jednakże nie po to wymyślono płatności on-line, aby trwały one dłużej, niż dostarczenie piechotą gotówki ze Świnoujścia do Ustrzyk Górnych! Ludzie, w jakim kraju my żyjemy!?

W piątek o 17:17 dzwonię kolejny raz do Polbanku, chciałem się upewnić, że płatność w końcu wyszła, a nie chciałem pytać o to w sklepie, bo po prostu było mi wstyd. Rozmowa trwająca 10 min 57 sek potwierdziła tylko moje przypuszczenia - płatność nie wyszła i nie wiadomo kiedy wyjdzie, bo "faktycznie coś się wykrzaczyło" - jak to ładnie i obrazowo opisała pani konsultantka.
Na początku pani siedząca po drugiej stronie słuchawki starała się umniejszyć rolę Polbanku w całym zamieszaniu, najpierw zasugerowała, że płatność dokonana w niedzielę wieczorem trafiła na "cośtam" nocne i w związku z tym 5 dni czasu na rozliczenie to tak naprawdę 7 dni. Wkrótce jednak pani zreflektowała się, że plecie głupoty i zrezygnowała z obrony PR na rzecz załatwienia sprawy. Ponoć jedyne co może zrobić w tej sytuacji, to wysłać e-mail do działu zajmującego się tego typu problemami, a następnie oddzwonić do mnie z informacją o rezultacie interwencji.

 

Co kto może, czyli komu coś się chce zrobić w danej sprawie.

Niestety, weekend za pasem - niewiele już da się zdziałać do poniedziałku w tej sprawie.

Ja jednak zdziałać mogę wiele, mogę na przykład szczegółowo opisać swój przypadek i opublikować na ogólnodostępnej, codziennie indeksowanej przez Google witrynie. Od jutra jeżeli ktoś wpisze do wyszukiwarki hasła Polbank Era, Polbank T-Mobile, karta Polbank Era i różne ich warianty znajdzie ten artykuł w czołówce wyników.

Przeczyta, zastanowi się, zrezygnuje z szansy otrzymania karty, z którą są same problemy. Ale uwaga - dopiero po podpisaniu umowy, bo wcześniej wszystko działa rewelacyjnie i bez zastrzeżeń. Normalka we współczesnej Polsce...


Przypomniała mi się horrendalna sytuacja, w jakiej znalazła się moja firma po przejściu z TP S.A. do Netii. Opiszę ją niebawem, a tymczasem ostrzeżenie - masz firmę i chcesz przejść do Netii? Nie rób tego, bo szczerze pożałujesz...

Jutro kolejny raz zadzwonię do Polbanku.

Dlatego ciąg dalszy nastąpi...

 

 


 

 

Ciąg dalszy mrożącej adrenalinę w żyłach opowieści o tym, jak bardzo musimy śpieszyć się kochać różne firmy i instytucje

- tak szybko mają nas w (wiadomo gdzie)...

 

Jak obiecałem w poprzedniej części artykułu, tak i zrobiłem. Zadzwoniłem.

8. sierpnia, poniedziałek, godz. 13:55, czas rozmowy 11 min 19 sek. Pytam czy blokada została już zdjęta, bowiem chciałbym przeprowadzić ponownie transakcję płatniczą. Strasznie zirytowana od samego początku rozmowy pani Monika K. o wiele bardziej starała się nie zbluzgać mnie i nie powiedzieć czegoś nie nadającego się do publikacji, niż pomóc w wyjaśnieniu sprawy. Zgaduję, że zadzwoniłem akurat w porze wyjścia na lunch i stąd wynikała jej trudna do ukrycia złość. Ale ja to rozumiem, mnie samemu często kiedyś zdarzało się być łapanym przez klienta w drodze na stołówkę czy tuż przed fajrantem...
Wracając do tematu - tego dnia nastąpił mały przełom. Otóż Polbank płatność zaakceptował (nie dowiedziałem się czy od razu, czy po mojej interwencji w piątek po południu), czego dowodem jest tag ACCEPTED znajdujący się na bankowej liście transakcji.

Wniosek: Polbank jest czysty jak łza, to wiodący portal aukcyjny jest "be", zarezerwował sobie pieniążki na karcie, dostał zgodę na ich pobranie, ale... nie pobrał nie wiadomo z jakiego powodu.

Postanowiłem zatem wyjaśnić ten powód. W tym celu napisałem wielgachny e-mail (bo żadnych numerów telefonów portal ten nie podaje do publicznej wiadomości) z bardzo dokładnym opisem transakcji i jej efektów.

W czasie przedłużającego się oczekiwania na odpowiedź portalu, 10. sierpnia, o godz. 10:38 (czas rozmowy 27 min 40 sek, telefon komórkowy) kolejny raz zadzwoniłem do Polbanku. Tym razem postanowiłem zaatakować od innej strony - nie pytać o blokadę środków, lecz o saldo konta karty kredytowej.
Odebrał jedn z najbardziej kompetentnych konsultantów, z jakimi do tej pory miałem wątpliwą przyjemność rozmawiać. Pan ten był nie tylko rzeczowy, konkretny i pomocny, ale - o dziwo! - autentycznie zaciekawiony moim przypadkiem.
Poprosiłem na wstępie o sprawdzenie dostępnego salda. Pan konsultant zaczął klepać w klawiaturę, nastąpiła dłuższa cisza... Po minucie czy dwóch konsultant dziękuje za cierpliwość i prosi o więcej... Po jakichś 5 minutach ciszy w sumie konsultant przeprasza, że tyle to trwało i informuje mnie, że "coś tu jest nie tak"... Być może myślał, że ja o tym nie wiem.

Zaczęliśmy wspólnie dochodzić do źródła problemu - ja opisywałem co się wydarzyło od 31. lipca od godz. 22:09, konsultant opisywał bankowe procedury związane z kolejnymi wydarzeniami. Przez moment myślałem, że niepotrzebnie jadę tak po Polbanku w niniejszym artykule, bowiem z analizy problemu zaczęło powoli wynikać, iż to wiodący portal aukcyjny zawalił sprawę... Później jednak okazało się, że było to mylne wrażenie. Winny jest bank, który "zgubił" powiadomienie o anulowaniu transakcji. Pan konsultant poinstruował mnie co należy zrobić w tej sytuacji: napisać reklamację na mail Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript., załączyć opis sprawy i przede wszystkim zrzuty ekranowe z systemu płatności wiadomego portalu dowodzące anulowania transakcji kartą.

Tego samego dnia otrzymałem również odpowiedź od portalu. Pozwolę sobie zacytować ją w całości:

Witam.

Dziękuję za kontakt.

W odpowiedzi na otrzymanego maila uprzejmie informuję, iż płatność na kwotę 1 950,00zl. z dnia 01-08-2011r. nie doszła ostatecznie do skutku. Ze względów bezpieczeństwa transakcja została anulowana przez dział bezpieczeństwa naszego serwisu.

Co za tym idzie, Sprzedający nie otrzymał wpłaty na swoje konto w Płacę z wiodącym portalem aukcyjnym.

Jednocześnie informuję, że kwota transakcji najprawdopodobniej została zablokowana przez bank na Pana koncie a zwolnienie blokady nastąpi po kilku dniach.

Pozdrawiam,

--
Romana M.
Zespół Płacę z wiodącym portalem aukcyjnym

Natychmiast ustosunkowałem się do powyższych "rewelacji". Napisałem, że wiem doskonale, że płatność nie doszła do skutku, w przeciwnym wypadku nie zgłaszałbym problemu. Prosiłem w zgłoszeniu o informację jakie to konkretnie względy bezpieczeństwa uniemożliwiły pomyślne przeprowadzenie transakcji, bowiem gdy za czas jakiś (mam nadzieję, że jeszcze w tym roku) blokada zostanie zdjęta, będę chciał ponownie dokonać tego samego zakupu i zapłacić tą samą drogą, ale chciałbym uniknąć powtórki z rozrywki jeżeli wynika ona z jakiegoś mojego błędu (np. literówki w nazwisku czy kodzie pocztowym).
Ostatnia informacja (o zwolnieniu blokady po kilku dniach) miała mnie chyba pocieszyć... Ale nie wytrzymałem i dowaliłem prosto z mostu, ze "kilka dni to nie jest prawie 2 tygodnie!"

Odpowiedź w skrzynce pojawiła się już nazajutrz, co mnie nieco zaskoczyło... Czytam w niej, że:

Witam.

Dziękuję za kontakt.

Wyjaśniam, że autoryzacją zajmuje się centrum autoryzacyjne - Polcard. Serwis PayU nie decyduje o autoryzacji lub jej odmowie.

Informuję także, że w momencie anulowania płatności przez dział bezpieczeństwa naszego serwisu - automatycznie, w czasie rzeczywistym jest wysyłany komunikat do centrum autoryzacyjnego (współpracującego z bankiem) o tym, że płatność nie będzie przez nas realizowane. Czas trwania blokady środków na karcie uzależniony jest od wewnętrznych procedur danego banku i nasz serwis nie ma na to wpływu.

Postępowanie działu bezpieczeństwa zgodne jest z Regulaminem wiodącego portalu aukcyjnego (załącznik nr 8, Artykuł 2).

Pozdrawiam,

--
Romana M.
Zespół Płacę z wiodącym portalem aukcyjnym

No i co teraz począć? Bank nie przyznaje się do winy i czeka już 10 dni na "automatycznie, w czasie rzeczywistym (...) wysyłany komunikat do centrum autoryzacyjnego (współpracującego z bankiem)", portal aukcyjny nie przyznaje się do winy, bo wszystko dzieje się automatycznie i w ogóle nie u nich... Może zatem winne jest PayU? Albo platnosci.pl, za pośrednictwem którego realizowane są tego rodzaju transakcje? A może Polcard?
Napisałem do PayU, napisałem do platnosci.pl, nie napisałem tylko do Polcardu (a w zasadzie First Data), bo firma ta z takimi maluczkimi, jak ja, w ogóle nie gada. Odpowiedzi do dziś brak.

 

Podręcznik bankowej spychologii, czyli "koleś! A kim ty jesteś?"

Skoro zatem wyjaśniło się, że wiodący portal aukcyjny nie ma sobie nic do zarzucenia, a pracownicy Polbanku za każdym razem twierdzą, że "coś tu jest nie tak", "coś się wykrzaczyło", itp., uznałem, że reklamacja - zgodnie z pouczeniem jedynego kompetentnego konsultanta - winna trafić do Polbanku.

Napisałem zatem wyjątkowo emocjonalną reklamację. Gdzie się tylko dało zaznaczałem w niej, że bank dosłownie jaja sobie robi, że nigdzie indziej takie rzeczy jeszcze się nie zdarzyły, że za moment zerwę umowę z bankiem i będę żądał niedużego odszkodowania za utratę reputacji w wiodącym portalu aukcyjnym i straty moralne... W końcu dałem jasno do zrozumienia, że o moim przypadku zostaną powiadomione media - w końcu jako redaktor strony www posiadam kontakty w paru redakcjach czasopism, rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych.

Wiecie co odpisał bank? Nie wiecie? To się dowiedzcie:

Szanowny Panie,

 

Uprzejmie informuję, że ze względu na brak możliwości potwierdzenia Pana tożsamości nie możemy przyjąć reklamacji przesłanej tą drogą. Prosimy o złożenie reklamacji w jeden z poniższych sposobów:

- W dowolnej placówce banku (pełna lista placówek dostępna jest pod adresem: http://www.polbankefg.pl/placowki/);
- Za pośrednictwem bankowości telefonicznej Polbank24, pod numerem telefonu: 0 801 822 822 lub 022 3 822 822:
- Przesłanie wiadomości poprzez skrzynkę Kontakt dostępną po zalogowaniu do bankowości internetowej Polbank24:

- Pisemnie na adres korespondencyjny Polbank EFG: ul. Mokotowska 19, 00-560 Warszawa;

W razie dodatkowych pytań, jesteśmy do Pana dyspozycji pod numerem telefonu 0 801 822 822 lub 22 3 822 822.

Z poważaniem,

Natalia Cz.
Młodszy Specjalista
Departament Telefonicznej Obsługi Klienta

Polbank EFG

Tak, wygląda na to, że wysłałem anonim. Jeżeli chodzi o Polbank, to nie wystarczy podpisać się imieniem i nazwiskiem, podać swój PESEL, opisać sytuację z podaniem szczegółów znanych tylko sobie...

Zgodnie z pouczeniem powinienem:

1. udać się do placówki - odpada.
Najbliższa znajduje się w odległości 30 km od mojego miejsca zamieszkania. Czy Polbank zwróci mi koszt dojazdu w przypadku uznania reklamacji?

2. przedzwonić pod wskazane numery - odpada.
Po co kolejny raz mam to robić? Ile to już razy dzwoniłem bez żadnego efektu? Ile to minut wygadałem na próżno? Czyżby w Departamencie Telefonicznej Obsługi Klienta wiało nudą i konsultanci marzyli o niezobowiązujących pogaduszkach? A poza tym w jaki sposób prześlę telefonicznie zrzut ekranu z anulowanej transakcji?

3. przesłać wiadomość po zalogowaniu się na stronie banku - OK

I wyszły z tego jaja jak berety!
Ponieważ nie mam normalnego konta w Polbanku - jedynie kartę kredytową - nie mam możliwości zalogowania się do systemu Polbank24. Mam jednak możliwość założenia konta w serwisie Wyciągi, więc stamtąd napiszę reklamację.
Po pół godziny wyszukiwania w domowym archiwum dokumentacji z Polbanku w końcu natrafiłem na wymagany do założenia konta numer CIF, który pojawia się na jednym jedynym papierku, w dodatku nie jest niczym wyróżniony ani opisany... Nie pojawia się nawet na umowie. Na marginesie wspomnę, że sama umowa nie ma żadnego numeru, z czym się jeszcze nie spotkałem, jak żyję 36 lat...
10 minut wymyślałem hasło do systemu. Musiało ono mieć odpowiednią długość, zawierać co najmniej jeden kapitalik i co najmniej jedną cyfrę. Zabezpieczenia jak w systemie bankowości elektronicznej, a chodzi wyłącznie o dostęp do wyciągu... W moim przypadku - do skrzynki kontaktowej.
Cóż, konto założone, czas się zalogować. Moim oczom ukazuje się uboga strona z kilkoma linkami. Z ciekawości zaglądam do sekcji z wyciągami. Brak wyciągów. To możliwe, nie upłynął jeszcze pełen miesiąc od podpisania umowy. Szukam sekcji, w której będę mógł sprawdzić saldo na karcie. Brak takiej możliwości. Wiem już, że za każdym razem gdy zajdzie taka potrzeba, będę musiał dzwonić i czekać z telefonem przy uchu 10 minut, nim dowiem się jaki jest stan zadłużenia na karcie.
Zrezygnowany beznadziejną organizacją serwisu Wyciągi postanowiłem teraz zrobić to, po co tu przyszedłem - napisać reklamację po zalogowaniu się...

Szukam, grzebię, przetrząsam stronę z góry na dół, z lewej na prawą, jeden raz, drugi raz, trzeci raz, przeglądam kod źródłowy witryny, loguję się drugi raz, szukam, szukam, szukam... i "ni chu chu"! Nie ma w serwisie Wyciągi absolutnie żadnej możliwości wysłania gdziekolwiek jakiejkolwiek wiadomości!!!

4. pisemnie, na adres - odpada.
Sprawa powinna być załatwiona od ręki, w kilka dni maksymalnie, a tak to będą to kolejne tygodnie czekania na odpowiedź o treści mniej więcej "nie można zweryfikować pana tożsamości". Dziękuję, rezygnuję, nie wiem już czy mam się roześmiać czy zapłakać...

 

Kto z kogo jaja sobie robi, czyli wymiana żartów

Ponieważ Polbank najwyraźniej lubi żartować sobie z klientów, i ja postanowiłem zażartować z Polbanku.

Wysłałem kolejną wiadomość na skrzynkę Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
Tym razem postawiłem na możliwość potwierdzenia mojej tożsamości, a zatem po skopiowaniu i wklejeniu poprzednio napisanej wiadomości podałem osobno wszelkie niezbędne i zbędne informacje, od numeru karty kredytowej, przez adres zamieszkana, po mój wzrost, wagę i kolor oczu, włosów! Napisałem też co nieco o swoim usposobieniu. Tylko zdjęcia nie wysłałem, bo akurat z późno o tym pomyślałem...

Przyznam, że sam się uśmiałem z treści tej reklamacji, ale może taka formuła pchnie sprawę na właściwe tory, skoro normalnie się nie da...

Wiecie co mi Polbank odpisał? Cytuję:

Szanowny Panie,

 
Ponawiamy prośbę banku o złożenie reklamacji, na jedną z poniższych możliwość tj.

- W dowolnej placówce banku (pełna lista placówek dostępna jest pod adresem: http://www.polbankefg.pl/placowki/);
- Za pośrednictwem bankowości telefonicznej Polbank24, pod numerem telefonu: 0 801 822 822 lub 022 3 822 822:
- Przesłanie wiadomości poprzez skrzynkę Kontakt dostępną po zalogowaniu do bankowości internetowej Polbank24:
- Pisemnie na adres korespondencyjny Polbank EFG: ul. Mokotowska 19, 00-560 Warszawa;


W razie dodatkowych pytań, jesteśmy do Pana dyspozycji pod numerem telefonu 0 801 822 822 lub 22 3 822 822.
 

Z poważaniem,
Andrzej F.
Młodszy Specjalista
Departament Telefonicznej Obsługi Klienta
Polbank EFG

Ręce mi opadły... Powiedziałem sobie w duchu "pas".

Chciałbym ponowić złożenie reklamacji, na jedną z powyższych możliwość (Kali pisać, a Simba czytać i nie rozumieć), ale chyba jednak poczekam jeszcze kilka dni, bo brakuje mi koncepcji na skuteczny kontakt z bankiem...
Tym razem moja tożsamość musiała być zweryfikowana skoro odsyła się mnie tam, gdzie załatwić niczego się nie da. A przynajmniej od razu. Pod koniec sierpnia wybieram się do miasta, gdzie jest najbliższa placówka Polbanku. Mam jednak nadzieję, że środki na karcie do tego czasu w cudowny sposób zostaną odblokowane, a Przesympatyczny Sklep Komputerowy nie straci cierpliwości i nie wystawi negatywa z powodu braku wpłaty przez... no właśnie, jak długo jeszcze???

Kiedy sytuacja wróci do normy, napiszę o tym w zakończeniu artykułu.

Dlatego ciąg dalszy nastąpi...

 

 


 

Trzecia i - szczęśliwie - ostatnia odsłona przygód z kartą kredytową Polbank - T-Mobile, czyli czekaj tatka latka...

 

A jednak nie pojechałem do banku. Co prawda byłem w mieście, ale tylko po odbiór stałego dowodu rejestracyjnego skuterka. Niestety, zgubiłem swoje notatki, tak więc kalendarium wydarzeń będzie nieprecyzyjne i nie padną żadne nazwiska. Ważne jednak, że kilka dni po porzednim telefonie zadzwoniłem ponownie i tym razem okazało się, że 1950 zł na karcie kredytowej objętych zostało tzw. blokadą autoryzacyjną.

Konsultantka poinformowała mnie uprzejmie, że blokada to nic złego, trzeba poczekać na jej zdjęcie. A jak długo? A nie wiadomo... Może się to stać w każdej chwili, a na pewno najdalej 30 dni po próbie dokonania blokującej transakcji. Zapytałem czy złożenie reklamacji w oddziale przyspieszy sprawę. Okazuje się, że wręcz przeciwnie - może wydłużyć! Na rozpatrzenie reklamacji bank ma do 30 dni, zatem możliwe, że wszystko stać będzie w miejscu ponad 1,5 miesiąca... Zrezygnowałem zatem z wizyty w oddziale i postanowiłem czekać sprawdzając co jakiś czas czy mogę wysłać płatność.

17. sierpnia otrzymałem na e-mail wiadomość o dostępnym wyciągu. Bezpieczeństwo maksymalne - wyciąg zaszyfrowany, a hasło doń wysyłane SMS'em. Dla mnie to nie jest bezpieczeństwo - to szaleństwo...
W każdym razie jest wyciąg, a w nim widzę różne dziwne rzeczy!
Mianowicie - brak jakichkolwiek moich transakcji poza przedwczesną spłatą części zadłużenia, którego de facto nie było, za to limit dostępny na karcie jest cały, a nawet jeszcze większy. I niespodzianka - potrącone 15 zł za obsługę karty PayPass dołączonej do kredytowej. Dlaczego niespodzianka? Ano dlatego, że obsługa przez pierwszy rok ze względu na promocję, z której skorzystałem, miała być bezpłatna (sic!).


Widząc nietknięty na wyciągu limit ponowiłem transakcję płatniczą. Oczywiście bezskutecznie. I znowu muszę dzwonić do Polbanku... Ale jestem upierdliwy!
Zaopatrzyłem się zatem w regulamin promocji i zaznaczyłem odpowiedni punkt dotyczący opłat za PayPass. Okazuje się, że wg Polbanku bezpłatne oznacza kaucjonowane w ten sposób, że bank potrąca 15 zł, które później zwraca. To kolejny polbankowy nonsens zapełniający po same uszy worek bzdur.
Zapytałem oczywiście o blokadę autoryzacyjną. Oczywiście wisi nadal, oczywiście zostanie zdjęta przed (!) upływem miesiąca. Oczywiście podziękowałem i oczywiście pewien byłem, że zdjęta nie będzie przed, lecz po upływie 30 dni.

Co kilka dni próbowałem jeszcze zapłacić Przesympatycznemu Sklepowi Komputerowemu za zakupy, ale bez powodzenia.

1. września (32 dni po felernej transakcji) dokonałem ponownej płatności. O dziwo, tym razem w linku przekierowującym na stronę wiodącego portalu aukcyjnego nie było znanego mi już doskonale error=501, co oznacza odrzucenie płatności z powodu problemów z autoryzacją. Czyżby tym razem poszło?

Sprawdzam kartę płatności w portalu aukcyjnym. Raz, drugi, trzeci... Żadnych zmian, płatność Rozpoczęta i na tym koniec...

 

Szczęśliwe zakończenie, czyli poranna niespodzianka i koniec kontaktowania się z Polbankiem

2. września o godz. 9:14 przyszedł e-mail z informacją, że sprzedający otrzymał moją wpłatę. UUuuuuuffffff... O godz. 13:13 napisał Przesympatyczny Sklep Komputerowy:

Witam serdecznie Panie Arturze,

Po strasznych mękach otrzymaliśmy dzisiaj potwierdzenie otrzymania wpłaty. Przystępujemy do wysyłki. O wysyłce potwierdzimy w osobnej wiadomości.

(...)

Sprzęt wyjechał jeszcze tego samego dnia...

I pomyśleć, że gdybym grubo ponad miesiąc temu nie odebrał swoim zwyczajem połączenia z zastrzeżonego numeru telefonu, nie byłoby tego artykułu i setek minut wydzwonionych do Polbanku z zerowym efektem...

 


www.mielecin.pl, 2011

 

 

Szanowny Panie,

 

Ponawiamy prośbę banku o złożenie reklamacji, na jedną z poniższych możliwość tj.

 

- W dowolnej placówce banku (pełna lista placówek dostępna jest pod adresem: http://www.polbankefg.pl/placowki/);

- Za pośrednictwem bankowości telefonicznej Polbank24, pod numerem telefonu: 0 801 822 822 lub 022 3 822 822:

- Przesłanie wiadomości poprzez skrzynkę Kontakt dostępną po zalogowaniu do bankowości internetowej Polbank24:

- Pisemnie na adres korespondencyjny Polbank EFG: ul. Mokotowska 19, 00-560 Warszawa;

 

W razie dodatkowych pytań, jesteśmy do Pana dyspozycji pod numerem telefonu 0 801 822 822 lub 22 3 822 822.

 

Z poważaniem,

Andrzej Feldfeber

Młodszy Specjalista

Departament Telefonicznej Obsługi Klienta

Polbank EFG

ul. 17 stycznia 45a

02-146 Warszawa