Ta strona używa plików cookie w celach statystycznych oraz opcjonalnie do wyświetlania spersonalizowanych reklam. Kliknij zielony przycisk aby zamknąć ten komunikat:

Współczesna historia Zamku Tuczno - cz. 9

*

Koniec maja 2012. Wojciech Z. doprowadza do anulacji dwóch dużych rezerwacji.

W lipcu 2012 roku Zamek ma współorganizować polsko-niemieckie kolonie połączone ze szkołą językową.
We współpracy z głównym organizatorem zostają wydrukowane specjalne ulotki, w których pomiędzy innymi lokacjami jest także informacja o koloniach w Zamku. Ulotka taka trafia do rąk Wojciecha Z. Kontaktuje się on z SARP, przez co do głównego organizatora kolonii wpływa pismo zawierające znane nam już propagandowe kłamstwa o sytuacji w Zamku.

Zrozumiałe jest, że w obliczu tak sensacyjnych doniesień główny organizator nabiera wątpliwości i ostatecznie wycofuje rezerwacje na dwa dwutygodniowe turnusy. Pomimo prób przekonania o nieprawdziwości zarzutów, na wszelki wypadek organizator podtrzymuje decyzję o rezygnacji ze współpracy z Zamkiem. Szczerze mówiąc decyzja ta wydaje się zrozumiała.

W ten sposób Zamek traci cały miesiąc pełnej rezerwacji i zmuszony jest do zwrotu bardzo niewielkiego zadatku, zaledwie 1.000 zł. Zapewne Wojciech Z. sądzi, że przy tak dużym przedsięwzięciu zadatek musi wynosić dziesiątki tysięcy zł, zatem triumfuje i zastanawia się czy Imperio zniszczył już w tym momencie ostatecznie, czy może musi jeszcze jakoś wykończyć niedobitki.

 

*

06.06.2012. Postanowienie Sądu Okręgowego w Koszalinie.

Postanowienie SąduW tym dniu Sąd Okręgowy w Koszalinie wydaje postanowienie (Gz 64/12), w myśl którego SARP i wszelkie osoby działające w jego imieniu otrzymują nakaz udostępnienia spółce Imperio Polska pomieszczenia kotłowni poprzez umożliwienie wykonania duplikatów kluczy do wszystkich jej pomieszczeń, powstrzymanie się od zakładania nowych zamków, kłódek i innych zabezpieczeń uniemożliwiających wejście do niej, umożliwienie pracownikom Imperio Polska swobodnego wstępu w każdym czasie i dostępu do infrastruktury i urządzeń w kotłowni (w szczególności do pieców c.o.), umożliwienie pracownikom Imperio Polska swobodnego zarządzania tymi urządzeniami i infrastrukturą w zakresie dokonywania napraw i sterowania ogrzewaniem budynku zamku oraz nie ingerowanie przez SARP i osoby działające w jego imieniu we wprowadzone ustawienia i nie przeszkadzanie Imperio Polska w jakikolwiek sposób w wyżej wymienionych czynnościach, w tym nie utrudniania w żaden sposób wstępu do kotłowni – do czasu prawomocnego zakończenia postępowania w sprawie.

W pozostałej części (chodzi o przywrócenie naruszonego posiadania całego budynku administracyjno-gospodarczego i eksmisję Wojciecha Z.) sąd oddala wniosek Imperio Polska.

SARP, a w szczególności Wojciech Z., w najmniejszym stopniu nie mają zamiaru respektowania tego postanowienia. Pod koniec roku w obliczu zbliżającej się zimy Imperio Polska składa wniosek do sądu o przymuszenie do wykonania tej decyzji. W chwili obecnej sprawa jest w toku – jak to w polskich sądach, każda sprawa musi potrwać.

Ponieważ SARP nie ma nic na swoje usprawiedliwienie, rozpoczyna się kolejna akcja propagandowa oraz fabrykowanie dokumentacji, w myśl której klucze do kotłowni są zdeponowane w Warszawie już od lata 2012 i czekają na odbiór przez przedstawiciela Imperio Polska. Fabrykowanie dowodów jest nieistotne z jednego powodu. SARP nie potrafi czytać – to stowarzyszenie decyzją sądu jest zobligowane do udostępnienia kotłowni i nie przeszkadzania w jej obsłudze oraz nie czynienia żadnych trudności z tym związanych, a zatem ma przynieść klucze do Zamku i zniknąć. Rzekomy depozyt w Warszawie wyczerpuje znamiona utrudniania dostępu, a zatem stanowi kolejne pogwałcenie decyzji.

Abstrahując o preparowania dowodów na depozyt od lata 2012 – o fakcie tym Imperio Polska dowiaduje się dopiero z końcem grudnia z rozmowy telefonicznej z Mariuszem Ś., który przy okazji kolejny raz próbuje przekonać Agnieszkę N. do przejścia do SARP – zastrzega jednak, że tym razem bez pracowników, których wszystkich należy bezwzględnie zwolnić. Boi się ich? Myśli, że od razu znajdzie nowych? A gdy ich znajdzie i jak Zamek będzie funkcjonował skoro nikt z pracowników nie będzie wiedział jak pracować?

Mariusz Ś. w czasie tej rozmowy proponuje udostępnienie kotłowni, ale pod pewnymi warunkami. Mianowicie Imperio Polska uzyska dostęp do niej jedynie pod warunkiem zobowiązania się do naprawy uszkodzonej przez Wojciecha Z. w połowie lutego części systemu dostarczającego ciepło do Zamku, zakupi i przez całą zimę zakupywać będzie wyłącznie na swój koszt gaz opałowy oraz ogrzewać będzie na swój koszt pomieszczenia zajmowane przez Wojciecha Z. - wydaje się, że to przede wszystkim o to ostatnie tu chodzi.

Innymi słowy Mariusz Ś. - potocznie mówiąc - szuka frajera.

Na podstawie dotychczasowych wydarzeń nie ulega najmniejszej wątpliwości, że po zakończeniu sezonu grzewczego wiosną 2013 SARP ponownie zablokuje dostęp do kotłowni, aby uniemożliwić spółce przyjmowanie gości w sezonie i wspomóc tym samym Wojciecha Z. w zemście na spółce, czym stowarzyszenie zaskarbi sobie na kolejny rok marionetkową lojalność w dalszym ciągu pałającego zemstą i wykorzystywanego do brudnej roboty Wojciecha Z.

Niestety, obawa taka jest także mocno uzasadniona w przypadku sądownego przymuszenia SARP do wykonania tego postanowienia. Bawiąc się w proroka można również śmiało przewidzieć, że z końcem roku 2013– o ile Imperio nadal będzie chciało funkcjonować w Zamku – sytuacja się powtórzy (blokada kotłowni, kolejne oskarżenia o brak troski nad zabytkiem i jego niszczenie).

Rozmowa kończy się propozycją podania sobie rąk – Agnieszka N. jednak stwierdza, że prędzej sobie tę rękę odgryzie, niż ją poda Mariuszowi Ś. Jest to jedyna możliwa decyzja jeżeli chodzi o układy z aferzystą - zdaniem autora tego materiału.

Wracając do tematu rzekomo zdeponowanych kluczy - w rzeczywistości SARP – tj. Mariusz Ś. - uzmysławia sobie późną jesienią 2012 roku (zwłaszcza w obliczu licznych już w tej chwili przegranych procesów) niewłaściwość swojego zachowania i groźbę poniesienia pełnej odpowiedzialności za zignorowanie opisanej wyżej decyzji. Nie chodzi mu o członków SARP, których ma gdzieś, lecz o odpowiedzialność karną, na którą się naraża po awansowaniu na stanowisko prezesa stowarzyszenia. Ten wybór powoduje, że Mariusz Ś. ze świadka staje się stroną każdego postępowania, a zatem może zostać ukarany!

Ale mam dla niego ratunek - stosując taktykę Wojciecha Z. może się wszystkiego wyprzeć – wystarczy oświadczyć, że „to nie ja, ja chciałem kotłownię przekazać, ale to Wojciech Z. im dalej blokował, my jako SARP nie mamy z tym nic wspólnego”. Proste, prawda? Ale Wojciech Z. może się jeszcze przydać, więc lepiej go natenczas niepotrzebnie nie drażnić.

 

*

11.06.2012. Ponowna wizyta inspektor Ewy S. z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Szczecinie.

Tym razem wizyta ma związek z donosami Wojciecha Z., który usiłuje przekonać inspektor o przeprowadzeniu poważnych prac budowlanych w Zamku - wbrew zakazowi związanemu z domniemana budowa małej kotłowni gazowej, zredukowanej później do montażu kilku bojlerów elektrycznych. Oczywiście w tym przypadku Wojciech Z. nie występuje imiennie, za wyjątkiem donosu do SARP i wymuszenia w nim reakcji stowarzyszenia.

Udaje mu się to – kobieta-inspektor wskutek mataczeń Z. skopiowanych przez SARP uznaje dziury wykute 15 lat temu (o czym mowa jest nieco wcześniej) oraz prace wykonane w 2011 roku pod kierunkiem i bezpośrednim nadzorem Wojciecha Z. za ostatni efekt prac Imperio Polska (rzekomo przeprowadzonych w ciągu ostatnich tygodni) i 13.06.2012 r. składa wniosek o ukaranie Agnieszki N.

W doniesieniu do organów ścigania pisze: „Ogółem bez odpowiednich pozwoleń w zamku przeprowadzono prace polegające na przebudowie pomieszczeń piwnic zamkowych w celu adaptacji na potrzeby kotłowni oraz zainstalowaniu w tychże piwnicach podgrzewaczy do wody. (…) Zamkiem zarządza p. Agnieszka N. (…) z ramienia Imperio Polska Sp. z o.o.”

Zgodnie z logiką inspektor Ewy S. można Agnieszkę N. oskarżyć także o nie zachowanie zasad bezpieczeństwa, w efekcie których w roku 2000 jeden z gości Zamku został raniony przez spadającą dachówkę. Można ją także oskarżyć o nadużycia przy przebudowie systemu grzewczego w 1997 roku. Ale myślę, że najlepiej oskarżyć ją o zaniechanie podejmowania jakichkolwiek czynności w obronie Zamku w 1947 roku, kiedy to w efekcie działań Armii Czerwonej Zamek legł w gruzach. Za to na pewno pójdzie siedzieć…

Ponieważ Agnieszka N. zostaje później uniewinniona od stawianych jej zarzutów, a inspektor Ewa S. z końcem roku zawieszona w wykonywaniu czynności służbowych, czytelnik nie powinien mieć już w tej chwili wątpliwości, że najwyraźniej coś tu jest na rzeczy… Że czarne nie do końca jest czarne, a białe niekoniecznie bez skazy.

*

14.06.2012. Kontrola kominiarska.

W związku z kończącym się terminem ważności poprzednich badań, Imperio Polska zaprasza na kontrolę kominiarza – tym razem z Mirosławca, a nie firmę z Wałcza, z którą Zamek miał umowę i której reprezentanci po pobieżnych oględzinach wystawiali zawsze pozytywne protokoły i inkasowali gotówkę za przyjazd, po czym na rok znikali.

Warto zaznaczyć, że nie tylko SARP korzysta z ich usług w czasie, gdy zarządza Zamkiem, ale i sam Wojciech Z. nie ma oporów przed praktykowaniem procederu fikcyjnych przeglądów za czasów, gdy kieruje Zamkiem.

Mistrz kominiarski, Leszek M., dokonuje bardzo dokładnych i szczegółowych oględzin (osobiście biorę w nich udział) nie tylko w Zamku, ale i w kotłowni (tam nie mam wstępu), do której musi być dopuszczony bez względu na widzimisię Wojciecha Z.

W Zamku ujawnia istniejącą od początku nieprawidłowość w konstrukcji kominka na parterze i w saloniku Białej Damy zalecając powstrzymanie się od korzystania z niego - motywując to brakiem dopływu świeżego powietrza w dostatecznej ilości.

Jak łatwo się domyślić, później zalecenie to przez SARP uznane zostaje za kategoryczny zakaz.

Stąd w trakcie kontroli konserwatorskiej 21. stycznia 2013 r. widząc ogień w kominku przedstawicielka SARP usiłuje przekonać inspektorów, że na jego użytkowanie wydany został zakaz. Nie jest to jednak jej niedopatrzenie wynikające z pobieżnej lektury protokołu, lecz informacja przekazana przez Wojciecha Z. Mariuszowi Ś. – widząc zalecenie uznają je - z wiadomego powodu - za zakaz.
Tymczasem w kominku pracownicy Imperio Polska palą tylko w czasie mrozów oraz pod warunkiem braku gości w Zamku, co nie powoduje powstania żadnego zagrożenia oraz w pewnym stopniu pomaga podnieść temperatury dyżurne w pomieszczeniach chroniąc Zamek przed całkowitym zamrożeniem wskutek braku dostępu do kotłowni i nie ogrzewania obiektu przez SARP, który jest aktualnie jej jedynym dysponentem. Wyczerpuje to w pełni definicję zalecenia.

Mistrz kominiarski w dalszej części ujawnia niebezpieczeństwo związane z położonymi zbyt blisko wylotów kominowych kotłowni gałęziami drzew (zaleca ich obcięcie) oraz obecność anten satelitarnych na kominach części mieszkalnej budynku administracyjno-gospodarczego (zaleca ich demontaż).

Oczywiście zalecenia te do dziś nie zostały przez SARP, czy też Wojciecha Z., spełnione. Oto i mamy kolejny dokument kompletnie zignorowany (poza kwestią kominka, którą złośliwie i tendencyjnie próbowano wykorzystać przeciwko Imperio Polska) przez osoby reprezentujące SARP.

*

28.06.2012. Pozew o eksmisję spółki.

Na ten dzień datowany jest pozew o eksmisję Imperio Polska z Zamku. Jak to się ma do publicznie deklarowanych zapewnień SARP, iż pozew taki złożony był już w lutym?

*

12.07.2012. Uznanie Andrzeja S. winnym m.in. wyłamania zamka i zniszczenia drzwi w dniu 3. kwietnia 2012.

Sąd Rejonowy w Wałczu wydaje zaoczny wyrok skazujący Andrzeja S. na karę grzywny opierając się wyłącznie na materiale strony skarżącej i bez przeprowadzenia dowodu na zasadach ogólnych. Innymi słowy podobnie, jak w przypadku sprawy Mateusza K. sędzia uznaje, iż wina oskarżonego nie budzi wątpliwości, i na tej podstawie wydaje wyrok.

Przypomnę, że do żadnego wyłamania i zniszczenia zamka nie doszło, a drzwi zostały podważone i wyjęte z zawiasów, zaś zamek patentowy spokojnie zdemontowany i odłożony na stolik warsztatowy stojący nieopodal wejścia do kotłowni, co potwierdza sporządzony tego dnia materiał audiowizualny, zaś samo oskarżenie ma źródło wyłącznie w fałszywych zeznaniach Wojciecha Z., który przypisuje własne działania Andrzejowi S. (m.in. zniszczenie drzwi ewakuacyjnych i założenie na nie łańcucha)

Spółka Imperio Polska – mimo, że sprawa tyczy się znanej jej już „wtyczki” Wojciecha Z. w Zamku – formułuje i zgłasza sprzeciw od wyroku z całą listą pogwałconych praw oskarżonego, w tym tego najważniejszego – konstytucyjnego do obrony i domniemania niewinności. Mimo, że Andrzej S. współpracując z Wojciechem Z. działał przez kilka miesięcy na szkodę spółki, nie można skazać niewinnego człowieka, stąd posiadając dowody na ową niewinność Imperio Polska podejmuje działania zmierzające do uniewinnienia człowieka.

W chwili obecnej rozprawa z udziałem świadków i obrony zaplanowana jest na 7. marca 2013 r. Po wydaniu oczywistego w tej sprawie wyroku uniewinniającego materiał ten zostanie uzupełniony o najbardziej istotne fragmenty sentencji wyroku.

*

20.07.2012. Nie tylko Wojciech Z. okazuje się groźny – także jego witryna www.

Wojciech Z. do 2011 roku jest udziałowcem w spółce Exor, która zajmuje się importem i sprzedażą zegarków z wyższej półki. Udziały te pod koniec 2011 roku odsprzedaje partnerom.

 

Witryna Z.

W połowie 2011 roku wchodząc na stronę www.exorpolska.pl można dostrzec alarm skanera antywirusowego informującego o obecności szkodliwego kodu na stronie. Sytuacja taka trwa około pół roku, później już sama przeglądarka (w tym wypadku Mozilla FireFox) blokuje dostęp do witryny zgłoszonej i sprawdzonej jako dokonująca ataków.

Z końcem 2012 roku witryna przestaje w ogóle funkcjonować.

Nie przeszkadza to jednak Wojciechowi Z. nadal wystawiać zegarki na wiodącym portalu aukcyjnym z linkami prowadzącymi do atakującej przez ponad rok własnej witryny, przy czym tutaj wystawia je jako le…as pod szyldem firmy Lexor należącej do jego partnerki, Anny S.

Nasuwa się tu wiele pytań – przede wszystkim czy umieszczenie wirusa na witrynie jest działaniem zamierzonym przez Wojciecha Z.? Mimo, że nie jest ekspertem w dziedzinie informatyki, potrafi doskonale poruszać się po Internecie, nieobce mu jest korzystanie z klientów FTP i bezpośrednia modyfikacja zasobów serwerów, czego sam jestem kilkakrotnie świadkiem.

Niestety, obecnie nie ma możliwości sprawdzenia na czym polega szkodliwość zamieszczonego wówczas na witrynie wirusa – w czasie, gdy atakuje nie jestem zainteresowany jego zbadaniem (w przeszłości hobbistycznie zajmuję się programowaniem w assemblerze, pascalu, basicu oraz reverse engineeringiem programów). A szkoda… Być może udałoby się dowiedzieć więcej co Wojciech Z. ukrywa i na co liczy...

*

28.07.2012. Warsztaty dziecięce na Zamku w Tucznie.

Imperio Polska udostępnia bodajże na 2 tygodnie teren przy Zamku na przeprowadzenie animacji kulturalnej i warsztatów dla dzieci z okolic Tuczna. W programie jest m.in. budowa zamków i fortyfikacji z powszechnie dostępnych materiałów, głównie drewnianych listewek, kartonów i papieru.

Zamek dla Z.Po zakończeniu warsztatów pracownicy Imperio Polska mają niezły ubaw – oto Wojciech Z. doczekał się budowy własnego zamku, w którym może bez przeszkód rządzić. Tutaj Imperio Polska przeszkadzać mu nie ma zamiaru – niech sobie urządza kartonowe biuro, rządzi dziecięcymi pracownikami do woli i zgarnia do kieszeni papierowe pieniążki.

Brak jest informacji czy warsztaty te zostały zgłoszone przez Z. do WUOZ i PINB jako nielegalna budowa i prowadzenie nielegalnych prac budowlanych bez wymaganych zezwoleń, czego należałoby oczekiwać analizując jego dotychczasową działalność.

Na pewno interesuje się wydarzeniem, ponieważ wielokrotnie pojawia się w pobliżu „placu budowy” i rozmawia z opiekunami dzieci. Zapewne przy okazji próbuje coś wyciągnąć od tych ludzi na temat spółki, podobnie jak to ma przez cały rok miejsce w przypadku Wojciecha O., który we współpracy ze spółką Imperio organizuje głównie dla dzieci pokazy historyczne.

Strzelanie na ZamkuWarto w tym miejscu zaznaczyć, iż któregoś dnia z urzędu MiG Tuczno wpływa do Zamku pismo z prośbą o… wyjaśnienie przyczyn i zaniechanie hałasowania na terenie Zamku!
Jak wynika z jego treści, jacyś mieszkańcy Tuczna skarżą się na odgłosy eksplozji nieustannie dobiegające z terenu Zamku, domagają się wydania zakazu strzelania.

Jednym z elementów pokazów organizowanych przez rekonstruktora Wojciecha O., który we współpracy z Imperio Polska planuje w najbliższym czasie otwarcie sali muzealnej w Zamku, jest demonstracja zrekonstruowanych broni, m.in. armat i hakownic, w trakcie których dzieci z nich strzelając doświadczają nieco smaku średniowiecznego pola bitwy.

Czy odgłosy wystrzałów są na tyle głośne, aby przeszkadzać mieszkańcom w domach położonych co najmniej 200m dalej i zasłoniętych przez sam Zamek - trudno orzec.
Czy są nieustanne to też sprawa wątpliwa – bywają i 3 kilkuminutowe pokazy dziennie, jak i całe tygodnie bez nich.

Z całą jednak pewnością przeszkadzają one Wojciechowi Z., bowiem świadczą o obecności gości i wycieczek w Zamku, jego popularyzacji i atrakcyjności, co Wojciech Z. za wszelką cenę stara się zniszczyć i doprowadzić w ten sposób do upadku Imperio Polska i w efekcie samego Zamku.

*

4.08.2012. Blokada przejazdu przed budynkiem administracyjno-gospodarczym.

Klęcznik na drodzeZłośliwości ciąg dalszy – Wojciech Z. ustawia ławkę, którą potocznie nazywa się klęcznikiem ze względu na jej wygląd, w poprzek drogi biegnącej wzdłuż budynku administracyjno-gospodarczego. Policja przyjmuje zgłoszenie Imperio Polska o zastawieniu przez Wojciecha Z. drogi ewakuacyjnej i przeciwpożarowej, ale nie jest w stanie zmusić go do usunięcia przeszkody.

Następnego dnia rano kelner jadący motocyklem do pracy, Andrzej D., cudem unika wywrotki w ostatniej chwili dostrzegłszy przeszkodę.
Andrzej D. od co najmniej kilkunastu lat codziennie jeździ tamtą drogą, więc nagłe pojawienie się nań dużej przeszkody szczególnie dla niego jest zaskoczeniem.

Co ma na celu ustawienie klęcznika? Poza utrudnianiem przejazdu gościom i dostawcom wymuszającym na nich bądź zawracanie, bądź intensywne manewrowanie pojazdami, podnosi morale Wojciecha Z., który kolejny raz udowadnia, że może bezkarnie robić wszystko, co mu przyjdzie do głowy, o ile w jakiś – choćby najlżejszy - sposób zaszkodzi to spółce Imperio Polska.

Trudno sobie wyobrazić radość Z. w sytuacji, gdy i organy porządkowe również są bezsilne wobec jego złośliwości…

Charakterystyczny uśmieszek w czasie rozmów z organami, czasami z daleka widoczne konwulsje wywołane głośnym śmiechem, świadczą o powodzeniu kolejnego z jego planów.
Przeszkoda do dziś spoczywa w tym samym miejscu – tylko raz jest staranowana, 29.08., przez elektryków, którzy nielegalnie podłączali Wojciechowi Z. prąd – ale o tym mowa będzie dalej.



*

13.08.2012. Wojciech Z. po raz pierwszy w tym roku wykonuje pracę nie tylko fizyczną, ale i pożyteczną dla wizerunku Zamku.

Z. kosi trawę!Data ta zasługuje na szczególne upamiętnienie – Wojciech Z. wykonuje pozytywną pracę na rzecz wizerunku Zamku!
Nie bez znaczenia jest również to, że jest to praca fizyczna, a mianowicie – pierwsze w tym roku koszenie trawy wokół zajmowanego przez siebie budynku. Przypomnę, że właśnie dobiega połowa sierpnia...

Ze względu na zakaz zbliżania się do niego, pracownicy Imperio Polska zajmują się wyłącznie pielęgnacją trawnika w obrębie Zamku i z niedowierzaniem aż do połowy sierpnia patrzą, jak okolica budynku administracyjno-gospodarczego zaanektowanego przez Z. zarasta i zamienia się w busz. Stąd też podjęcie się prac porządkowych przez Z. budzi niemałą sensację.

Niektórzy teoretyzują, że za tym kryje się coś więcej, prawdopodobnie Z. spodziewa się gości z SARP, bowiem ciężko uwierzyć w pojęcie się przezeń takiego wysiłku z własnej i nie przymuszonej woli.

Kilka dni później, 23.08.2012 r., Z. zabiera się za dokończenie koszenia trawy. Nim na dobre zaczyna, awarii ulega podwieszana kosiarka spalinowa. Nie jest to żadna sensacja – konserwator obecny w Zamku widząc sposób pracy Z. uprzedza już na samym początku fakty i stwierdza, że za kilka chwil będzie po koszeniu.

Informację tę zamieszczam tutaj wyłącznie w celu ochronienia Imperio Polska przed zarzutami Wojciecha Z. o zniszczenie przedstawionej na zdjęciach kosiarki, czego należy się prędzej czy później spodziewać wziąwszy pod uwagę jego wcześniejsze kłamstwa na temat spółki i jej pracowników.
Na zdjęciu po lewej - Wojciech Z. kompletuje porozrzucane fragmenty zniszczonej przez siebie kosiarki, na zdjęciu po prawej - usiłuje je wpasować w nie nadający się już do użytku sprzęt.

Zbieranie części kosiarki Naprawa kosiarki

Na zadane mu pytanie kto jest temu winny padnie oczywista odpowiedź: pracownicy Imperio. A może się mylę?

*

16.08.2012. Kontrola PIP w Lexor.

Kontrola PIP u Z.W tym dniu do Zamku wchodzi dwóch panów – przedstawiają się jako kontrolerzy z Państwowej Inspekcji Pracy. Dyrektor Agnieszki N. nie ma na miejscu, toteż nie ma możliwości okazania kontrolerom wymaganej dokumentacji. W związku z tym umawiamy się na inny termin. Tuż przed wyjściem kontrolerów prowadzimy luźną, prywatną rozmowę o sytuacji w Zamku. Informuję ich m.in., że z SARP umowę podpisał Lexor… Na brzmienie tej nazwy jeden z panów ożywia się i informuje, że przyjechali skontrolować działalność właśnie Lexor… Nie wiedzą nic o kulisach walki o Zamek, sądzą, że Lexor właśnie w Zamku przebywa skoro podaje adres korespondencyjny Zamkowa 1, stąd ich obecność w tym miejscu. Panowie kontrolerzy dziękują za przekazaną informację i natychmiast udają się do pawilonu zajmowanego przez Wojciecha Z. i firmę Lexor.
Nie wiadomo jakie są wyniki kontroli – w jej trakcie Wojciech Z. nie wygląda na szczególnie szczęśliwego, ale też i Imperio Polska czy redaktor niniejszej witryny nie jest podmiotem, który taką wiedzę potrzebuje posiadać.

Na fotografii obok Wojciech Z. zdaje się wskazywać kontrolerom gdzie jest ich miejsce, tudzież kto temu wszystkiemu jest winien...

*

24.08.2012. Imperio Polska decyduje o odcięciu dopływu prądu do budynku administracyjno-gospodarczego.

Do tej pory, od początku swojej obecności w Tucznie, Wojciech Z. wraz z rodziną korzysta bez żadnych ograniczeń (wiadomo jednak, że w celowym nadmiarze) z mediów na koszt Imperio Polska, tj. z energii elektrycznej, wody i odprowadzania ścieków.

Imperio w końcu mówi dość – nie można dłużej utrzymywać w ten sposób pasożytów, zwłaszcza że Z. korzystając z darmowego prądu wyposaża pomieszczenie studia C w przesadnie dużą ilość urządzeń elektrycznych – bojlerów i grzejników. O skali zużycia prądu może świadczyć fakt, że niemal codziennie u Wojciecha Z. widzi się długotrwale uchylone okna pomimo panującego na zewnątrz chłodu – także w okresach, w których gazowa kotłownia doprowadzająca ciepło do jego pomieszczeń nie pracuje. Tu już nie ma mowy o zapewnieniu sobie komfortowych warunków mieszkaniowych, ale o jak największej skali zużycia prądu na koszt Imperio Polska.

24.08.2012 roku do Zamku przyjeżdża technik Enea, z którą to firmą Imperio Polska posiada umowę na dostawę energii elektrycznej i dokonuje czasowego odłączenia budynku, z czego sporządza protokół.

Od tej chwili przez jakiś czas Wojciech Z. pozbawiony jest możliwości okradania spółki Imperio Polska z energii elektrycznej i generowania celowo zawyżonego zużycia.

*

25.08.2012. Na czym polega kontrola właścicielska w wykonaniu Wojciecha Z.

Nadzór wg Z.W tym dniu Zamek sponsoruje i bierze udział w organizacji festynu poza Tucznem. W tym celu zostaje z Zamku wypożyczony roll-bar (należy do Grupy Ż. zajmującej się produkcją i dystrybucją m.in. piwa), kilka składanych drewnianych ławek i stołów oraz przekazanych kilka beczek piwa do sprzedaży po promocyjnej cenie.

Wojciech Z. przekonany jest, że „kroi się grubsza afera”, prawdopodobnie wywożone są z Zamku antyki (zapewne myśli o składanych ławkach i stołach). Dlatego uzbrojony w kiepskiej jakości aparat cyfrowy przyczaja się na ławeczce pod pawilonem i czeka na możliwość zebrania obciążających Imperio dowodów, zwłaszcza że nie ma nic do roboty w domu ze względu na brak prądu.

Mam dowody!W momencie przejazdu auta z roll-barem robi zdjęcie. Imperio wpadło! Kradzież! Udokumentowana! Okradli Zamek i Grupę Ż.!.

Nawiasem mówiąc Grupy Ż. również nie oszczędza przed swoimi wyimaginowanym donosami.

We wrześniu 2012 jedna z grup gości życzy sobie pewien określony gatunek piwa butelkowego, którego producentem jest konkurencyjna względem Grupy Ż. kompania. Wobec tego zamówienie na alkohol zostaje złożone w zwykłej hurtowni.

Wypożyczony roll-bar na sponsorowaną imprezę.Podczas dostawy Wojciech Z. dzwoni do przedstawiciela Grupy Ż. z informacją, że właśnie widzi jak do Zamku wjeżdża dostawa alkoholi od konkurencji, co jest niezgodne z umową Imperio Polska i Grupy Ż., która udostępnienie kilku stolików z krzesłami i parasolami zastrzega sobie pod warunkiem zaopatrywania się w piwo beczkowe wyłącznie u niej.

Wojciech Z. nie ma możliwości stwierdzenia z dużej odległości co, którego producenta i przez kogo zostaje dostarczone, zdaje się również nie odróżniać konkurencyjnej względem Grupy Ż. kompani od zwykłej hurtowni.

Nie przeszkadza mu to jednak podejmować wszelkich możliwych działań mających na celu jak największe zaszkodzenie spółce Imperio i utrudnienie jej działalności, nie ważne czy zrobi przy tej okazji idiotę z siebie, czy nie.

Przedstawiciel znając sytuację w Zamku nie interweniuje, wspomina tylko przy okazji jednej z późniejszych wizyt o telefonie od Z., przyjmuje wyjaśnienie i… przekonuje, że któregoś dnia musimy udać się z Policją do Wojciecha Z., który bezprawnie przetrzymuje w garażu należące do Grupy Ż., a użyczone Imperio Polska, elementy ogródka piwnego. Na interwencyjny odbiór przywłaszczonych przez niego elementów zestawu umawiamy się na wionę 2013, z chwilą rozpoczęcia nowego sezonu. Przekazuję też obawy, iż majątek Grupy Ż. mógł zostać przez Wojciecha Z. zniszczony w efekcie jego beztroski lub celowego działania – garaż, w którym, m.in. przechowywane są parasole był zalany w efekcie awarii systemu grzewczego na początku 2012 roku, do której doprowadził Z., a nikt nigdy nie widział, aby parasole te wynosił i osuszał.

Wojciech Z. zniesmaczony brakiem energii elektrycznej i mający „dowody” na kradzież antyków w postaci fotografii wypożyczanego roll-baru nasila naciski na SARP na złożenie formalnego donosu o rozkradaniu majątku zdeponowanego w Zamku. Co prawda sam roll-bar nie jest jeszcze antykiem, ale nie wiadomo co tam na wózku doczepionym do auta jeszcze się znalazło, a w ogóle to skoro takie auta kursują, to jest to dowód na szkodliwą działalność pracowników Imperio.

*

27.08.2012. Nielegalne przyłączenie się Wojciecha Z. do sieci energetycznej.

Wojciech Z. wprowadza w błąd elektrykówW tym dniu Wojciech Z. wprowadzając w błąd wykonawcę usługi (przedstawia swoje umowy z SARP z lutego, wniosek do Enea o przyłączenie do sieci, uprawdopodobniając fałszywymi oświadczeniami swoje prawo do podejmowania decyzji o podłączeniu go do sieci) wymusza na znanych w okolicy fachowcach włamanie do skrzynki rozdzielczej i przyłączenie na powrót budynku. Można powiedzieć – sprawstwo kierownicze. Bogu ducha winni elektrycy zostają bezkrytycznie wykorzystani i narażają się na odpowiedzialność karną poddani indoktrynacji ze strony Wojciecha Z.

Główna rozdzielnia znajduje się w obrębie budynku gospodarczo-administracyjnego, zasłonięta jest przed widokiem z Zamku wysokimi i gęstymi krzewami, stąd nikt nie zauważa co się święci.
Wieczorem jednak nie ma już żadnych wątpliwości – budynek zajmowany przez Wojciecha Z. pełen jest światła, a żeby było jaśniej – na parkingu zamkowym zaczynają także świecić lampy o dużej mocy.
Następnego dnia rano lampy na parkingu nie gasną – świecą przez cały dzień i kolejną noc, itd...

Zgłaszam swoje spostrzeżenie Dyrektorce Agnieszce N. jednocześnie sugerując, że Wojciech Z. dopuścił się nielegalnego włączenia zasilania i przy tej okazji poprzez wymuszenie oświetlenia parkingu także w dzień (później okazuje się, że zablokował działanie fotokomórki przesłaniając ją kawałkiem szmaty) naciąga niepotrzebnie Imperio na dodatkowe koszty. Innymi słowy znów kradnie spółce prąd, tym razem jeszcze bardziej złośliwie, niż do tej pory.

W celu ukrycia nielegalnego i generującego dodatkowe koszty spółce Imperio przyłącza umawia się z sąsiadem, Jackiem P. – w tej chwili stającemu się współwinnym kradzieży - na zawieszenie kabla nad jego podwórkiem w taki sposób, aby instalacja imitowała doprowadzenie energii z jego gospodarstwa, dokonuje tego jeszcze w dniu nielegalnego podłączenia prądu.

Umowa z sąsiadem i ingerencja w skrzynce rozdzielni wychodzi na jaw dopiero kilka dni później, dlatego nazajutrz Imperio Polska wysyła do Jacka P. prośbę o likwidację nielegalnego i gwałcącego w opinii spółki przepisy kilku ustaw przyłącza. Reakcji żadnej nie ma, a kabel zostaje ściągnięty po kilku dniach, kiedy pracownicy Enea ujawniają rzeczywiste źródło dostępu do energii elektrycznej.

 

W tym momencie mam bardzo wartościową uwagę dla wałeckich złodziei prądu – podłączcie się cichaczem za licznikiem sąsiada, a możecie kraść do woli na jego koszt i nie obawiać się konsekwencji.

Skąd ta uwaga?

Imperio Polska oskarża później Wojciecha Z. o kradzież energii elektrycznej na swoją szkodę. Pozew zostaje przez któregoś z wałeckich sędziów oddalony, bowiem nie dochodzi w jego mniemaniu do przestępstwa. Skoro Wojciech Z. podłącza się za licznikiem, a zatem ktoś za prąd przezeń zużyty płaci, nie ma kradzieży – nie ma sprawcy i nie ma ofiary. Gdyby podłączył się przed licznikiem, sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej, a tak to Imperio płać i płacz…Takie jest rozstrzygnięcie wałeckiego sądu.

Sędzia wydając tak idiotyczną decyzję w oczywistej sprawie powoduje tylko przeciągnięcie w czasie procesu dochodzenia sprawiedliwości, jednocześnie wystawia doskonałe świadectwo swoich kompetencji – mam nadzieję, że nie jest to mój sąsiad, nie chciałbym do niego stracić szacunku... No chyba, że tak stanowi prawo – wówczas niebawem pójdę do niego z kablami pod osłoną nocy – niech płaci za prąd przeze mnie zużywany. Nic mi nie zrobi skoro podłączam się za jego licznikiem.

Dobrze, wystarczy tej ironii.

Nic zatem dziwnego, że aktualnie cały wymiar sprawiedliwości w Wałczu na wniosek Imperio Polska znajduje się pod szczególnym nadzorem zwierzchników – tyczy się to nie tylko komendy, ale i prokuratury oraz sądu. Miarka się przebrała – zbyt wiele tam udowodnionych nieprawidłowości wynikających z wiary w propagandowe hasła serwowane przez Wojciecha Z. i Mariusza Ś., czy niestety SARP jako taki.

*

 

29.08.2012. Ponowna wizyta okłamanych elektryków.

Panowie najwyraźniej mają sobie sporo do wyjaśnienia. Prawdopodobnie do elektryków dociera świadomość, że dopuścili się czynu bezprawnego. W zdenerwowaniu odjeżdżają taranując przeszkodę ustawioną przez Wojciecha Z. na początku sierpnia. Pozycja przestawionego „klęcznika” zostaje skorygowana mniej więcej dopiero po tygodniu – widocznie Wojciechowi Z. brakuje w tym czasie sił do zmagania się z fizycznym ciężarem… W końcu jednak ustawia przeszkodę na powrót tak, jak stać powinna.

Na zdjęciach poniżej moment taranowania przeszkody przez oszukanych elektryków.

Taranowanie klęcznika - przed. Taranowanie klęcznika - po.

 Oczywiście w mniemaniu Wojciecha Z. wszystkiemu winni są pracownicy Imperio Polska okupujący Zamek w Tucznie...

 

*

31.08.2012. Refaktura za gaz i awantura z elektrykami z Enea.

W tym dniu do Zamku wpływa refaktura za gaz, który został przez Wojciecha Z. zakupiony na koszt SARP w dniach 8.02.2012 i 7.03.2012.
Zostaje ona odesłana do Zarządu Głównego SARP jako całkowicie bezpodstawna, albowiem gaz ten został zakupiony przez podmiot niezależny od Imperio, bez wiedzy i zgody spółki i nie został nigdy przez spółkę spożytkowany.

Jakkolwiek zgodzić się można z zarzutem, że spółka Imperio posiadała w kuchni działające do końca sierpnia 2012 przyłącze do zbiornika z gazem, nie była ona w stanie w żaden sposób zużyć takiej ilości gazu, która usprawiedliwiałaby taką refakturę.

Z zakupionego 26. stycznia 2012 r. gazu mniej więcej 40% zostało w dniu 6.02.2012 przywłaszczone przez SARP w efekcie działań Wojciecha Z., co daje ok. 800 kg.
Zakładając ok. 50 kg miesięcznego zużycia przez kuchnię (dane na podstawie statystyk gromadzonych po zainstalowaniu własnych butli z gazem), przy założeniu, że kuchnia pracowała intensywnie od początku lutego do końca sierpnia, nie ma możliwości zużycia przez nią ilości większej, niż 350kg, a zatem nie pokrywa to nawet połowy ilości skradzionego spółce Imperio gazu. Biorąc pod uwagę obłożenie Zamku w omawianym okresie, zużycie gazu na cele kuchenne nie przekroczyło (z bardzo dużym marginesem) 200kg, a zatem SARP w dalszym ciągu winien jest spółce Imperio Polska równowartość 600kg gazu przywłaszczonego w lutym 2012 r.

 

W tym samym dniu po południu w Zamku dochodzi do awarii zasilania w energię elektryczną. Na pomoc zostaje wieczorem wezwana grupa interwencyjna Enea, bowiem pracownicy Imperio Polska nie są w stanie samodzielnie usunąć usterki. Po jej usunięciu przez specjalistów zostają oni poproszeni o sprawdzenie skuteczności odłączenia budynku administracyjno-gospodarczego, albowiem zachodzi podejrzenie, że nie zostało ono wykonane prawidłowo.

Okazuje się wówczas, że zasilanie zostało z niewiadomego powodu przywrócone, domniemywać należy, że stało się to w efekcie wprowadzenia w błąd elektryków, którzy w tych dniach często byli widziani w towarzystwie Wojciecha Z., pojawiła się też informacja o zbudowaniu obejścia…

Specjaliści z Enea dokonują ponownego odłączenia budynku administracyjno—gospodarczego zgodnie ze zleceniem z 24.08.2012 r.

W tym samym momencie, widząc światła na Zamku i w okolicy, z budynku wybiega Wojciech Z. w towarzystwie Anny S. i kilku innych osób, które tego dnia goszczą u nich na małej alkoholowej imprezce.

Rozpętuje się awantura. Wojciech Z. nie mogąc w żaden sposób uprawdopodobnić swoich roszczeń co do przywrócenia zasilania złośliwie zamyka bramę wjazdową do Zamku deklarując jej otwarcie wyłącznie po przywróceniu mu zasilania w energię elektryczną, nie ważne w jaki sposób i na jakiej podstawie.

W ten sposób pozbawia bezprawnie wolności osoby przebywające na terenie Zamku (pracowników Enea, Imperio i gości zamkowych). Wezwany na miejsce policjant, Piotr S., również nie jest w stanie zmusić pracowników Enea do przywrócenia zasilania, albowiem brak jest ku temu jakichkolwiek przesłanek.

Po wielu minutach słownych przepychanek, oskarżeń i pretensji ze strony Wojciecha Z., brama w końcu zostaje otwarta i pracownicy Enea, jak i pozostałe osoby przebywające na terenie Zamku, na powrót uzyskują możliwość swobodnego przemieszczania się.

Wojciech Z. spędza tę noc bez możliwości okradania Imperio Polska z prądu zastanawia się nad sposobem zemsty na tej cholernej spółce, które nie pozwala mu swobodnie niczego kraść, nawet cholernego prądu. Wodę może jumać dalej bez ograniczeń, ale ona jest za tania – nawet jakby non-stop miał odkręcone wszystkie kurki, jej koszt będzie znikomy wobec dochodów Imperio, stąd wodą spółki nie pogrąży. No i ten hałas przelewającej się w mieszkaniu wody byłby nie do zniesienia.

 


CZYTAJ DALEJ>>>